Śmierć policjanta Natana Sieronia. Politycy grają tragedią. Czy wraca przemoc z lat 90.?
Śmierć policjanta Natana Sieronia. Jedni mówią o brakach kadrowych, inni ostrzegają przed powrotem brutalnej przestępczości. Czy policja jest gotowa na świat, w którym napis „POLICJA” przestaje chronić? Politycy trafnie diagnozują problem, czy wykorzystują tragedię do własnej gry?

Czwartek, 24 września, Kraśnik Górny. Policjanci z Bolesławca jadą sprawdzić posesję. Podejrzewają, że znajdują się tam przedmioty pochodzące z kradzieży. To rutynowa czynność. Na podwórko wraca 33-letni, wcześniej notowany mężczyzna. W ręku trzyma nielegalny pistolet Browning HP kalibru 9 mm. Oddaje dwa strzały. Sierżant Natan Sieroń, 29 lat, z niespełna dwuletnim stażem, umiera następnego dnia.
Kamizelkę z napisem „POLICJA”
Sieroń miał na sobie kamizelkę z napisem „POLICJA”. Sprawca i tak strzelił. Według doniesień powiedział potem, że wziął mundurowych za bandytów albo za przebierańców.
Po tej śmierci natychmiast rozpoczął się spór. Jeden z polityków uznał tragedię między innymi za skutek braków kadrowych. Argumentował, że policjant z dwuletnim stażem powinien nadal pełnić służbę przygotowawczą, a nie uczestniczyć w niebezpiecznych czynnościach. Rzecznik Komendanta Głównego Policji, podinspektor Andrzej Fijołek, odpowiedział danymi i zaapelował, by nie wykorzystywać tej tragedii do celów politycznych.
Posłuchajcie tych liczb. Policja liczy dziś prawie 104 tysiące funkcjonariuszy. To najwięcej w historii tej formacji. Wakaty stanowią około sześciu procent.
Sieroń nie zginął, bo w Bolesławcu brakowało etatu. Zginął, bo 33-latek wyjął nielegalną broń i strzelił mu w głowę.
To nie jest argument dotyczący kadr. To argument dotyczący świata, który twardnieje.
Czy wraca przestępczości z lat dziewięćdziesiątych?
Żeby było jasne: skala przestępczości z lat dziewięćdziesiątych nie wróciła. Zabójstw jest dziś ponad dwa razy mniej niż na przełomie wieków, a ich liczba nadal spada. To fakt. Wróciło coś innego: sposób działania.
Bytom, maj 1992 roku. Dwóch policjantów z patrolu sprawdza zgłoszenie dotyczące próby kradzieży samochodu. Zostają ostrzelani serią z pistoletu maszynowego. Sierżant Marek Sienicki, 25 lat, z półtorarocznym stażem, ginie na miejscu. Wtedy kradzież — i teraz kradzież. Wtedy półtora roku służby — teraz niespełna dwa lata.
Racibórz, 2021 rok. Interwencja wobec pijanego kierowcy przebranego za policjanta. Ginie aspirant Michał Kędzierski. Znów pojawia się przebieraniec.
Wrocław, 2023 rok. Zatrzymany, którego nikt nie przeszukał, strzela w radiowozie. Ginie dwóch podkomisarzy.
Białystok, listopad zeszłego roku. Mężczyzna strzela do wchodzących policjantów. Dwoje z nich zostaje rannych; oboje przeżywają, ponieważ napastnik strzela z wiatrówki. Sytuacja jest taka sama, amunicja inna, więc i skutek okazuje sięinny. O tym, czy policjant wróci do domu, coraz częściej decyduje nie jego staż, lecz to, co druga strona trzyma w ręku.
Przybywa nielegalnej broni
A druga strona ma czym strzelać. Stare wojskowe egzemplarze, takie jak Browning, wciąż krążą i trudno je wyśledzić. W zeszłym roku CBŚ P zabezpieczyło ponad 3300 sztuk broni. Duża część tej liczby pochodziła z jednej sprawy — magazynu w Laszkach — ale właśnie to pokazuje, że takie magazyny w ogóle istnieją. Rośnie liczba podejrzanych pochodzących z krajów rosyjskojęzycznych, czyli z kręgu, w którym przemoc lat dziewięćdziesiątych nigdy do końca nie wygasła. Za wschodnią granicą trwa wojna, a po wojnach w Jugosławii broń krążyła po Europie jeszcze przez dekady. Do tego dochodzi najprostsza droga: pistolet hukowy, kupiony legalnie bez pozwolenia i przerobiony w warsztacie w kilka minut. Takiej broni nie ma w żadnym rejestrze.
Przez ostatnie dwadzieścia lat mieliśmy w Polsce do czynienia z miękkim światem przestępczym: wyłudzeniami, przemytem, narkotykami i oszustwami. Przestępcy zarabiali dużo, ale rzadko strzelali, bo to się nie opłacało. Uważam, że ten okres się kończy, a
I teraz wracam do kamizelki.
Rzecznik ma rację, że policjant był oznakowany i że winny jest ten, kto pociągnął za spust. Jednak napis „POLICJA” działa tylko wtedy, gdy druga strona go respektuje. W świecie, w którym policjant może być przebierańcem, a przebieraniec — bandytą, napis przestaje chronić. Tak było w latach dziewięćdziesiątych. Gangi podszywały się pod policję, a do każdego, kto wjeżdżał na podwórko bez zapowiedzi, strzelano jako pierwsi.
To, co kiedyś było synonimem lat dziewięćdziesiątych, staje się teraźniejszością.
Dlatego polityk ma rację w jednym: problemem są szkolenie i przygotowanie. Policjanci ćwiczą głównie na zamkniętych strzelnicach, a ci, którzy użyją broni zgodnie z prawem, nie zawsze mogą liczyć na wsparcie państwa. Tylko że to nie jest sprawa etatów. Dobre pytanie brzmi: czy policja przygotowuje się na przestępczość, która znów zaczyna strzelać, czy wciąż na tę, którą znała przez ostatnie dwadzieścia lat?
Marek Sienicki, Bytom 1992. Michał Kędzierski, Racibórz 2021. Natan Sieroń, Kraśnik Górny 2026.
Polska jest dziś bezpieczniejsza niż trzydzieści lat temu. Nie jest to jednak powód, żeby udawać, że tamten świat nie wraca.

