Wydanie specjalne: Lot, który ujawnił brak kontroli nad polską przestrzenią lotniczą. KONFRONTACJA
Od strony Słowacji, Czech i Niemiec można wlecieć samolotem lecąc w przestrzeni niekontrolowanej bez składania planu lotu. W ten sposób wczoraj (piątek) przyleciał na Bemowo Słoweniec czteroosobowym samolotem z fińskimi znakami. Zignorował przepisy i wylądował. Dostał mandat 350 euro od policji i na tym się skończyło. Gdyby miał złe zamiary i wleciał w Sejm, pałac prezydenta, nikt nie zdążył by zareagować. - Czy w ten sposób ktoś nie testuje naszych służb i nie sprawdza luk w systemie bezpieczeństwa - pyta retorycznie płk Mieczysław Tarnowski, były wiceszef UOP, rozmowie z Sylwestrem Latkowskim w specjalnym wydaniu magazynu KONFRONTACJA.

