Rozmowa z Piotrem, ofiarą księdza Jankowskiego

Rozmowa z Piotrem, ofiarą księdza Henryka Jankowskiego, została nagrana w roku 2005.

 

Sylwester Latkowski: Ile masz lat?

Piotr: 21

Ile miałeś lat, jak poznałeś k siędza Jankowskiego?

14 

Jak do tego doszło?

Byłem na ucieczce z domu, ponieważ w domu mi się nie układało z rodzicami – postawili wysoką poprzeczkę, żebym się dobrze uczył itd. Kiedy przyniosłem ze szkoły kartkę, że jestem zagrożony z fizyki, dostało mi się za to i uciekłem z domu. Byłem kilka dni na ucieczce, nie spałem dwie noce. Chodziłem w Gdańsku po dworcu głównym PKP, na trzeci dzień poszedłem wieczorkiem do takiego parku, żeby odpocząć.

Do jakiego parku?

To jest park niedaleko dworca PKP w Gdańsku, przy Żaku; tam jest obecnie Rada Miasta, UM, Prezydent Miasta. Widziałem tam mężczyzn, którzy wchodzą i wychodzą z tego parku. I podszedł do mnie jeden, zaoferował mi pomoc. Najpierw wypytywał, skąd jestem, co tu robię. Powiedział, że mi pomoże, że zna miejsce, gdzie będę mógł przenocować, zjeść coś, odpocząć. Później dopiero, jak wyszliśmy z parku, rozpoznałem brata Jankowskiego. 

Jak go rozpoznałeś? 

Z twarzy, z widzenia znałem brata Jankowskiego. Jako były ministrant bywałem na takich konferencjach ministranckich, gdzie przyjeżdżali ministranci, rektorzy z archidiecezji gdańskiej, z różnych diecezji i tam był brat Jankowski, który uroczyście otwierał spotkania, odprawiał msze, prowadził czasem konferencje z ministrantami. 

Która to była godzina?

Koło 22–23. Pojechaliśmy jego samochodem, on był samochodem z kierowcą.

Jakim samochodem wtedy jeździł?

Jakimś zagranicznym z przyciemnianymi szybami. 

Marki nie znasz?

Nie. 

Ten kierowca: kto to był, znasz go?

Ten kierowca siedział tyłem do nas. Z imienia Wojtek. Pojechaliśmy jego samochodem do niego na plebanię. Przy parafii św. Brygidy. Weszliśmy na tę plebanię, wskazał mi łazienkę. Dostałem ręcznik, wykąpałem się 

Mógłbyś opisać, gdzie się kąpałeś? 

Najpierw zajechaliśmy samochodem na plebanię, samochód został zaparkowany. Weszliśmy do środka. Był piękny hol.  Na wprost drzwi wejściowych znajdowały się drzwi na górę. Na dole było full drzwi, które się rozchodziły. Pierwsze drzwi na prawo to była łazienka na dole. Jak się wchodziło dalej, była kuchnia po prawej stronie i jadalnia. Z kuchni można było przejść do jadalni, było takie przejście, a z tyłu była komórka, taka spiżarnia, można było do niej przejść przez kuchnię albo z holu. Po lewej stronie był sekretariat. Z tyłu było biuro Jankowskiego i z tyłu było wejście na górę do jego sypialni. 

Jak wyglądała sypialnia?

Najpierw byliśmy cały czas na dole. Potem weszliśmy na górę do jego sypialni. Stało tam łóżko, komputer. 

Jak wyglądało jego łóżko, czym było zasłane? 

Łóżko było zasłane czymś atłasowym, takim błyszczącym materiałem, eleganckim. Pamiętam komputer, który stał na eleganckim biurku. Wisiały tam obrazy i krzyż dębowy czy coś takiego na ścianie nad łóżkiem. W sypialni było łóżko, to biurko, jego fotel, komputer, telefon.

Jaki to był fotel?

Obracany, wygodny, jak mają prezesi w firmach. Przy biurku stały dwa fotele, jeden na kółkach był skórzany, a drugi był taki dębowy z herbem Trójmiasta z lwami na obręczach. Ja widziałem tę sypialnię kilka lat temu, nie wiem, jak ona wygląda teraz. To jest to, co pamiętam. Pamiętam, że parkiet był bardzo wypolerowany, błyszczący i ściany w kolorze takiego różu, coś w tym stylu.

Z sypialni się wychodziło do jakiegoś…?

W sypialni były drzwi do łazienki, ja w tej łazience nie byłem, byłem na dole. Podłużna, były w niej umywalka, toaleta i wanna, kafelki były jasne. Dostałem ręcznik, jakaś tam pralka stała, takie skromne było wyposażenie tej łazienki. Pokazał mi, gdzie jest kuchnia, ta spiżarnia, więc zrobiłem sobie jedzenie.

Sam robiłeś jedzenie?

Tak, bo mi pokazał po prostu. Zrobiłem sobie herbatę i poszliśmy do jego biura na parterze. Przechodziło się przez sekretariat, tam zaproponował mi drinka i zaczął mnie całować.

Jak wyglądał ten gabinet?

Jego gabinet wygląda tak, że ściany są koloru różowego, podchodzące prawie pod czerwień, wiszą jego obrazy, jest okrągły stół z dębu, krzesła dębowe, wiszą szable różnego typu.

Mówisz o gabinecie czy o sali jego przyjęć?

Właśnie w tym byliśmy: jest sekretariat i zaraz za nim jest to jego biuro, tak on nazywa to pomieszczenie. Właśnie tam byliśmy dłuższy czas, o tym opowiadam. 

I zaproponował ci drinka?

Tak, zaproponował mi drinka, spytał, czy się napiję. Powiedziałem, że rzadko piję, ale mogę się napić, będzie mi cieplej. 

Jaki alkohol?

Nie wiem, był koloru brązowawego, dostałem go z colą i z lodem, był strasznie mocny. Wziąłem łyka tego drinka i zaczął mnie całować po szyi, uszach, ustach. Ja go odpychałem, a on mnie przyciągnął do siebie i mówi: „Nie odpychaj mnie, będzie ci dobrze”. Całował mnie. Wypiłem tego drinka do końca, on wstał, przytrzymał mnie za szyję, bardzo mocno mnie złapał, rozpiął sobie rozporek i doszło do seksu oralnego.

Broniłeś się?

Tak, broniłem się, nawet pamiętam, że go w rękę ugryzłem, ale i tak nic nie pomogło, wepchał mi na siłę po prostu i spuścił się. Pobiegłem do toalety, wymiotowałem, a jak wróciłem, dał mi jeszcze jednego drinka i poszliśmy do niego na górę do tej sypialni. Tam oglądaliśmy filmy pornograficzne na komputerze i potem zobaczyłem siebie po prostu, jak… Zobaczyłem siebie w komputerze, jak mnie całuje.

Jak to jest możliwe?

Nie wiem, jak to jest możliwe, ale po prostu to puścił. Włączył komputer, najpierw oglądaliśmy filmy pornograficzne, które miał w komputerze, a później po prostu to puścił. Po prostu coś przewinął i zobaczyłem siebie, jak mnie całuje, i w tym momencie ja wyszedłem. Powiedziałem, że idę i zbiegłem na dół po schodach, ubrałem się, wziąłem kurtkę, chciałem wyjść. Wtedy on powiedział, że należy mi się nagroda i dał mi 1000 zł, i powiedział: „Byłeś świetny”. Wychodząc minąłem starszą panią, która tam pracuje. 

To było jeszcze wieczorem?

Nie, rano. 

Spałeś u niego w łóżku?

Nie, nie spałem. Dość długo się kąpałem, sporo minęło, zanim cokolwiek zjadłem. 

O której rano stamtąd wyszedłeś?

Koło 6–7, ale przez długi czas oglądaliśmy filmy. Ja byłem objęty, on mnie objął ręką i przytulił mnie do siebie. W głowie mi się trochę kręciło, bo byłem po dwóch drinkach. Potem, właśnie na koniec, zobaczyłem film o sobie. 

Jak  był ubrany? 

W garnitur, ciemne spodnie, eleganckie buty, marynarka, biała koszula, w rękawach, zwróciłem uwagę, takie spinki pozłacane czy coś takiego. Marynarkę zdjął i został w samej koszuli 

Robił coś sobie, jeszcze raz się dobierał do ciebie? 

Nie, tylko mnie przytulił. Gładził po głowie i pytał, czy mi się podobają filmy, pytał o chłopców, bo tam było bardzo dużo chłopców, czy mi się chłopcy podobają. Powiedziałem, że mnie ten film nie interesuje, po prostu patrzyłem na niego, bo patrzyłem. To był mój w ogóle pierwszy kontakt seksualny. 

Czyli wcześniej nie…?

Nie, ani z dziewczyną, ani z chłopakiem.

Co się później działo?

Po tym, jak wziąłem te pieniądze, wyszedłem stamtąd, kupiłem sobie ciuchy, jedzenie, papierosy. Poszedłem do fryzjera i po dwóch dniach wróciłem do babci. Spróbowałem babci – nie wprost, ale zacząłem – opowiadać, co się wydarzyło, ale babcia powiedziała: „Co było, to było, po prostu będziesz rozmawiał z rodzicami”. Pojechaliśmy do rodziców, ale rozmowy o tym, co się wydarzyło, jako takiej nie było. Ojciec powiedział: „Co było, to nie pisze się w rejestr”. Przy tej rozmowie była moja wychowawczyni. Ojciec mnie przytulił i po tygodniu się zaczęło.

Wychowawczyni była przy tej rozmowie? Dlaczego?

Bo bardzo się o mnie martwiła. 

I wtedy powiedziałeś, co ks. Jankowski z tobą zrobił?

Tak, mówiłem rodzicom, nie wprost, przy wychowawczyni, że miałem kontakt z mężczyzną, z księdzem, ale nie powiedziałem nazwiska. Później nadrobiłem zaległości z nieobecności w szkole, a potem zaczęło się w domu. Ojciec zaczął się domyślać, że mam pociąg do chłopców, mama u mnie znalazła gazetę „Mena”, już wiedziała. Rodzice zaczęli się odsuwać ode mnie, zacząłem coraz częściej uciekać z domu. Zacząłem się prostytuować.

Gdzie? 

W Warszawie na Żurawiej, w Gdańsku przy tym parku. Park przy Żaku, obecnie to jest park Czesława Niemena.

Ile wtedy lat miałeś?

Od 14 roku życia zacząłem, pod koniec 1997 roku. 

Pamiętasz, ilu mężczyzn miałeś?

Sporo.

Do kiedy stałeś na Żurawiej?

Można powiedzieć, że do 20. roku życia.

Czemu zdecydowałeś się zeznawać przeciwko Jankowskiemu?

Zrobił mi krzywdę, a po drugie, żeby nie spotkało to innych chłopców 12–13-letnich, którzy są ministrantami.  

Dlaczego rodzice nie chcą mieć z tobą kontaktu?

Ponieważ zeznałem przeciwko księdzu.

Rozmawiałeś z nimi na ten temat?

Tak, ojciec dzwonił do mnie do szpitala. Powiedział, że męskiej kurwy w domu nie potrzebuje, i że nie chce mnie znać. Po prostu pokłóciliśmy się i ojciec odłożył słuchawkę. 

Ktoś się z tobą kontaktował, jak zeznałeś, ze strony Jankowskiego?

Jak byłem w szpitalu, miałem kilka głuchych telefonów. Jak wyszedłem ze szpitala, miałem telefon, że mam na siebie uważać. 

Później jeszcze kontaktowałeś się z księdzem Jankowskim?

Jeszcze przed wybuchem skandalu byłem u prałata Jankowskiego, ktoś mnie zaprowadził w okresie świat wielkanocnych.

Jak miał na imię?

Bodajże Arek. Ksiądz powiedział, że mnie zna, że mogę zostać. Przygotowywał wtedy ministrantów do uroczystości, ponieważ nie potrafili nawet rąk złożyć. Rozmawiał ze mną, ale nie sypiałem u niego. W Wielką Sobotę po uroczystościach wszystkim rozdał po czekoladowym zajączku i dał mi kopertę z pieniędzmi, żebym zniknął z jego życia. Jakby ktoś się mnie o coś pytał, mam nic nikomu nie mówić, ale ja tych pieniędzy nie przyjąłem.

Dlaczego nie przyjąłeś pieniędzy?

Powiedziałem, że on mnie sobie nie kupi, że sumienie nie da mi spokoju, że będę miał wyrzuty sumienia. I wyszedłem od niego.

Jak znalazłeś się w szpitalu?

W szpitalu psychiatrycznym wylądowałem na początku października. Znalazłem się tam, ponieważ byłem zastraszony przez otoczenie brata Jankowskiego. Jakaś osoba podeszła do mnie przed bramą hostelu na ulicy Wspólnej i powiedziała mi, że jeżeli będę zeznawał w prokuraturze lub będą pisać o tym media lub gazety, to po prostu zrobią mi krzywdę lub pozbawią mnie życia. Ja tego samego dnia próbowałem popełnić samobójstwo. 

Jak?

Udałem się niedaleko Dworca Zachodniego, tam jest taki wiadukt. Chciałem skoczyć na dół, ale zatrzymał mnie facet, który jechał samochodem, zatrzymał się i po prostu ściągnął mnie z mostu. Potem skontaktował się z wychowawcami w hostelu, a oni odstawili mnie do szpitala psychiatrycznego.

Ile tam czasu byłeś?

W szpitalu byłem miesiąc i dwa dni. 

Dlaczego tak nienawidzisz księdza Jankowskiego?

Zniszczył mi życie.

On ci zniszczył życie?

To jakby zapoczątkowało to wszystko, co się zdarzyło dalej. Gdyby nie było tej sytuacji, moje życie może wyglądałoby zupełnie inaczej. 

Rozmawiałeś z nim o tym?

Nie 

Kiedy byłeś u rodziców?

Nie pamiętam. Spory kawał czasu. Kilka lat. 

Skąd wiesz, że oni by cię nie przyjęli?

Ponieważ dzwoniłem, telefonowałem. Podawałem numer na budkę, żeby ojciec do mnie zadzwonił. To tak, jak mówię, wyzwał mnie, że męskiej kurwy w domu nie potrzebuje, że jestem wymeldowany z domu i on nie życzy sobie, żebym dzwonił, że mam zmienić nazwisko, bo przynoszę wstyd temu nazwisku.

Mógłbym teraz porozmawiać z ojcem?

Bardzo proszę 

 

– Halo, no? - odbiera brat Piotra.

– Dzień dobry, Sylwester Latkowski z tej strony, czy ja rozmawiam z bratem Piotrka?

– Chyba tak, a pan kto, Kwatkowski, ale kto?

– Latkowski Sylwester. 

– Moment. 

– Słucham – odzywa się matka Piotra.

– Dzień dobry, Sylwester Latkowski z tej strony 

– Słucham.

– Proszę pani, akurat rozmawiam z Piotrem, pani synem, mam pytanie o niego, czy może do państwa wrócić?

– My już raz… powiedziano, on wie. 

– To znaczy?

– On nie musi adwokatów przesyłać, żeby ktoś pytał. On dokładnie wie, co miał zrobić i co on narobił. 

– A co miał zrobić?

– Dobranoc. 

– Halo?

– Mama się rozłączyła – odzywa się Piotr.

– A co miałeś zrobić?

– Właśnie nie wiem. 

Kolejny telefon. Odbiera brat Piotra.

– Halo. 

– Halo, Wojtek.

– Kto mówi?

– Piotr.

– Dobranoc, pomyłka. 

 

Ile brat ma lat?

20

Kiedy z nim ostatnio rozmawiałeś?

Też kilka lat temu

Brat też nie chce cię znać?

Nie.